sobota, 19 listopada 2016

KOMUNIKAT i PODZIĘKOWANIA

UWAGA!!!

Od jutra prowadzę drugą część tego opowiadania.Więc link znajduję się u góry w zakładkach moje BLOGI, jeśli ktoś nie może znaleźć to proszę, dodać komentarz z kontaktem np. fb, poczta itp to wtedy podam linka do drugiej części.Zapraszam do czytania.


PODZIĘKOWANIA!!!

Dziękuję tym co czytali i komentowali moje opowiadanie.Choć nie musieliście tego robić.Dla tych, którzy to robili to serdeczne Podziękowania się należą.Jeżeli byście chcieli mały Quiz o tym opowiadaniu to piszcie w komentarzach.I jeszcze raz wam dziękuje, choć się nie żegnamy.

Epilog

- 3 lata później -
Minęły trzy lata od tamtych wydarzeń.Śmierć mojej wspaniałej matki, pojawienie się tajemniczej postaci, czyli już zmarłej matki Naty i pogróżki z jej strony i zabicie Am.Wszytko musiało się na kimś odbić.Teraz się spodziewam dziecka.Naty już urodziła syna.Nadali mu imię Diego Gerard po swoich dziadkach.Oczywiście Kate też się spodziewa.Emmet teraz jest znanym prawnikiem, Ramiro prowadzi klub nocny, a Kate wraz Naty prowadzą dom mody.Nawet uszyli dla mnie kilka sukienek, które mi się naprawdę spodobały.Ja i Edward mamy dużo obowiązków, by zajmować się własnymi rzeczami,Kiedy dostałam skurczy zaczęłam panikować, ale przymnie były Naty, Kate i mama, więc wezwały szybko lekarza.Po kilku kilku minutach przybył lekarz.
- Trzeba zabrać ją do pokoju - powiedział lekarz
- Dobrze - odpowiedziała szybko Melinda
I zabrali mnie do pokoju, a lekarz zaczął mówić coś jeszcze do Naty i Kate.Kiedy już byłam w pokoju przyszły Naty i Kate z wodą i ręcznikiem.Naty niestety musiała wyjść z pokoju, bo zostawiła synka w jadalni i musiała do niego zajrzeć.Melinda zadzwoniła po Edwarda, że rodzę.Po kilku minutach urodziłam dziecko.
- Pani to zdrowy chłopczyk - powiedział lekarz
Ja nie mogłam powstrzymać łez.Po chwili wszedł Edward  z ojcem.Edward nie mógł się powstrzymać się od łez, a lekarz już wyszedł.
- Chłopiec - powiedział uśmiechnięta Melinda
- Zostawicie nas samych - dodał Edward
Wyszli z pokoju, a Edward podszedł do mnie uśmiechnięty.
- Jak go nazwiemy - powiedział Edward
- Eric Charlie Jimmy - odpowiedziałam uśmiechnięta
- Nawet o tym myślałem - rzekł płacząc Edward

- miesiąc później -
Jestem u dziadków wraz z ojcem, wujostwem i moją kuzynką.Wzięłam ze sobą swojego synka, żeby im pokazać.Od Edwarda dostałam wiadomość, że Kate też urodziła syna i nadali mu na imię Max Nick.
- No Bella udało ci się - powiedziała Kriss
Zawsze traktowaliśmy się jak siostry.Nie mieliśmy rodzeństwa, więc czemu nie.
- Słodki ten maluch - powiedziała babacia
- Racja - przyłączył się dziadek
Obydwoje zostali pradziadkami, a mój ojciec dziadkiem, a Kriss ciocią,Edward nie mógł przyjechać, bo ma obowiązki,Zostajemy u dziadków na tydzień i wracamy.

PRZEPRASZAM, ŻE JEST KRÓTKI,
ALE EPILOGI CZASEM TAKIE SĄ

Rozdział LI - Wakacje

Jest piątek i są WAKACJE.Z Edwardem jesteśmy już przed szkołą.Niedługo odbieramy świadectwa.Chyba czegoś zapomniałam.Zajrzałam do torebki i patrze nie mam aparatu.Postanowiłam szybko iść do domu, ale musiałam powiadomić Edwarda.
- Edward, muszę wrócić się do domu - powiedziałam z pośpiechem
- Po co? - odpowiedział trochę zdziwiony Edward
On to zawsze nie był zdziwiony, a ja....
- Aparatu zapomniałam zabrać - powiedziałam szybko
- Aparatu?No to idź - rzekł Edward
No to poszłam po ten aparat do domu.Po jakimś czasie znalazłam ten aparat i z powrotem poszłam do szkoły.Kiedy tam dodarłam spotkałam innych uczniów w tym moich znajomych.Więc postanowiła podejść do nich.Po jakimś czasie zrobiliśmy sobie kilka zdjęć, ale niestety w aparacie padła bateria, więc nie mogliśmy dalej robić zdjęć.Po chwili ze szkoły wyszli nasi wychowawcy z panią dyrektorką i zaczęła mówić.
- Dzisiaj odbieracie swoje świadectwa i egzaminy, które pomogą wam się dostać do wymarzonych szkół.Gratulujemy wam tych osiągnięć, które tu zdobyliście.Ta szkoła jest dla was zawsze otwarta.Powodzenia w dalszym życiu.Teraz zapraszam do waszych klas wraz z waszymi już byłymi wychowawcami po odbiór świadectw i egzaminów - rzekła z uśmiechem i łagodnie pani dyrektor Smith
Poszliśmy do swoich sal, a ja znów zapomniałam zabrać prezentu dla pani.Postanowiłam, że się jej zapytam czy jej przynieść.Nasza wychowawczyni była zawsze lubianym nauczycielem.Kiedy mnie wywołała podeszłam do niej.
- Izabello gratulację i życzę ci dalszych sukcesów - powiedziała pani Singer
Zawszę ją lubiłam i podziwiałam.Od zawsze marzyła o zawodzie nauczyciela i udało się jej.
- Dziękuje - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
Po kilku minutach wymieniała wszystkich uczniów z naszej klasy.Razem postanowiliśmy zrobić wspólne zdjęcie i zrobiliśmy aparatem naszej nauczycielki.Wyszliśmy a Edward już czekał na mnie.Razem postanowiliśmy wyjechać w góry.Poszliśmy razem do domu.Zostawiliśmy tam nasze świadectwa i egzaminy, a wzięliśmy nasze walizki i poszliśmy z nimi do samochodu.Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy.Po kilku godzinach dojechaliśmy do domku, który należał do rodziny Edwarda.Wzięliśmy walizki i poszliśmy do domku.Poszliśmy odpocząć.Po godzinie postanowiliśmy pochodzić po różnych straganach.
- Chcesz się przejść - powiedział uśmiechnięty Edward
- Oczywiście - odpowiedziałam
No i poszliśmy się przejść.Ja tym razem zapomniałam telefonu.Trudno.Po kilku minutach zobaczyliśmy stargany postanowiliśmy iść w tamtą stronę.
- Pójdziemy tam kochanie - rzekłam cicho
- Jeśli chcesz - odparł Edward
Poszliśmy w tą stronę.Oglądaliśmy te rzeczy ponad trzy godziny.Kupiłam kilka rzeczy, ale postanowiliśmy już wracać do domku.Po kilku minutach byliśmy w domku i poszliśmy odpocząć.

niedziela, 13 listopada 2016

Rozdział L - Koniec szkoły

Tydzień później.Jest czwarte.Koniec szkoły, a od jutra są wakacje.Musimy iść na Galę i odebrać nagrody, a jutro świadectwa.Zaczęłam szukać jakiejś sukni.Po jakimś znalazłam odpowiednią.Założyłam i połam do jadalni, gdzie był Edward.Kiedy już tam byłam zobaczyłam jak Edward z czegoś się śmieję.Podeszłam do niego.
- Z czego się tak śmiejesz - powiedziałam stanowczo
- Z niczego piękna - odpowiedział z uśmiechem na twarzy Edward
Po tej rozmowie oczywiście poszliśmy do szkoły.Po jakimś czasie doszliśmy do szkoły i spotkaliśmy naszych znajomych.Niestety musieliśmy już wchodzić, bo gala się zaczynała za 10 minut.Po tych 10 minutach przyszła pani dyrektor Smith do sali gimnastycznej.Zaczęła coś mówić.
- Witajcie drodzy uczniowie... - mówiąc dalej pani dyrektor Smith
Według mnie była dziwaczką.Sama bez męża i dzieci.No cóż nikt tak nie chce skończyć samotnię bez rodziny.Nie słuchałam jej.Kiedy doszła do połowy przemówienia zaczęło mnie interesować.
- Teraz przejdźmy do nagród.W dziedzinie sportu... - mówiąc dalej pani dyrektor Smith
W tej dziedzinie było dużo osób.Pojawił się mój Edward.Był zadowolony, a ja z niego byłam dumna.Potem zaczęła wymieniać dalej.
- W modzie... - mówiąc dalej pani dyrektor Smith
Tu się pojawiły Naty i Kate.Obydwie mają talent i zamiłowanie do mody.Kochają to od dziecka.Przynajmniej tak słyszałam od nich.
- W obronie innych... - mówiąc dalej pani dyrektor Smith
Tu się pojawił Emmet.To mu pomoże w prawie.Od kiedy poznał Kate chciał iść na prawo.Uda mu się na pewno.Wieże w niego ja wszyscy.
- W przygotowaniu do różnych ważnych przyjęć... - mówiąc dalej pani dyrektor Smith
Tu się pojawił nasz Ramiro.Zawsze kręciło go to takich rzeczy.Mówił kiedyś, że jak skończy szkołę chce odtworzyć klub nocny.Oby mu się udało.
- W malowaniu Isabella Valente - Alvarez - powiedziała pani dyrektor Smith
Ja nie mogłam w to uwierzyć, ale się stało.Odebrałam nagrodę.Pani dyrektor zaczęła dalej wymieniać dziedziny, w których inni mogli dostać nagrody.Kiedy skończyła wymieniać.Dochodził już koniec gali, ale jeszcze była jedna nagroda.Za Egzamin.
- 100%, czyli 60 pnk równych otrzymała Isabella Valente - Alvarez - powiedziała pani dyrektor Smith
Nie mogłam w to uwierzyć.Ja taka nieśmiała dziewczyna i 100%.Cóż ucieszyłam się z tego.Szkoda, że taty nie ma.Niestety musiał wyjechać do wujostwa.Poszłam odebrać nagrodę.Kiedy ją odebrałam poszłam na swoje miejsce.Pani dyrektor dodała jeszcze coś.
- Gale uważam za skończoną.Możecie się udać do swoich sal - powiedziała pani dyrektor Smith
No i poszliśmy.Po dwóch godzinach musiałam już iść z Edwardem.Miał dużo swoich obowiązków tak jak ja.No niestety wyszłam za mąż za wampira i księcia, a on został Królem.Kiedy już byliśmy Edward zaczął coś mówić.
- Powinnaś się cieszyć - powiedział z uśmiechem na twarzy Edward
- Cieszę się - odpowiedziałam radośnie
- Pójdę do gabinetu - dodał Edward całując mnie w czoło
Poszedł do swoich obowiązków, a ja poszłam do pokoju coś pisać.

ZA TYDZIEŃ 20.11 BĘDZIE NOWY ROZDZIAŁ
U GÓRY Z ZAKŁADKACH moje BLOGI
ZNAJDZIECIE LINK DO DRUGIEGO OPOWIADANIA

sobota, 12 listopada 2016

Rozdział XLIX - Egzamin kończący szkołę

Nastał nareszcie dzień, w którym piszemy Egzamin.Bardzo się denerwowałam.Edward uspokajał mnie, ale na marne mu to szło.Niestety musieliśmy już iść.Kiedy wyszliśmy jeszcze się nie uspokoiłam.
- Kochanie spokojnie.Na pewno dasz radę - powiedział z dumą Edward
Zawsze u miał dodać otuchy.Niestety nie tym razem.
- Dziękuje Edward - odpowiedziałam nie jako
Nie długo potem byliśmy przed szkołą.Musieliśmy poczekać 50 minut, ponieważ zaczynaliśmy o 10.15.Spotkaliśmy na miejscu naszą całą paczkę.
- No to za tydzień koniec roku - powiedział z uśmiechem na twarzy Kate
Zawsze się nie bała sprawdzianów.Wszystko miała wykute na pamięć.
- Tylko napisać i idziemy do domu - dodał z powagą Emmet
On zawsze zrób i wyjdź.Kiedy poznał Kate zmienił się trochę na lepsze.Tak przy najmniej twierdzi Edward.

***

Jest 10.00.Musimy wchodzić.No niestety.Weszliśmy.Każdy z nasz wszedł do sal gimnastycznych.Były je dwie.Czekaliśmy, aż 15 minut, żeby przynieśli nam Egzaminy.Kiedy minęły już te 15 minut zaczęliśmy pisać.Po kilku minutach zatrzymałam się na pytaniu, którego odpowiedzi nie mogłam sobie przy pomnieć.Postanowiłam robić dalej.Kiedy już zrobiłam wszystkie zadania, wróciłam to tego którego nie wiedziałam.Postanowiłam, że zaznaczę pierwszą lepszą odpowiedź.I tak zrobiłam.Wstałam i poszłam oddać Egzamin,Gdy już go oddałam wyszła.Poszłam w stronę wyjścia.Gdy wyszłam ze szkoły tam już czekał Edward za mną,Podbiegłam do niego zdenerwowana i uszczęśliwiona, że to koniec tego Egzaminu.
- Nie było tak źle.Za dwa dni będą wyniki w internecie - odpowiedział radośnie przytulając mnie Edward
Zawsze umiał pocieszyć każdego w każdej sytuacji,Zawsze był szczodry, ale nie okazywał tego nikomu.
- Dziękuję ci - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
Poszliśmy do pałacu.Kiedy tam już byliśmy poszliśmy do pokoju.Postanowiliśmy, że resztę czasu spędzimy razem we dwoję,

***

Dwa dni później.Jest środa popołudniu.Wszyscy czekali na wyniki niecierpliwię.Kiedy nadszedł ten moment bałam się.Gdy weszliśmy Edward zaczął szukać naszych wyników.Najpierw swój zobaczył.Oczywiście zdał.Potem zaczął szukać moich wyników.Kiedy doszedł do mojego zawołał mnie,
- Bells zdałaś - powiedział z radością Edward
- Na prawdę - odpowiedziałam ze szczęściem
Po tej wiadomości poszliśmy świętować.Razem poszliśmy do klubu Jacoba, gdzie cała paczka nasza była świętować, że zdali.Bawiliśmy się, aż do północy.Niestety musieliśmy już iść.Edward miał dużo obowiązków następnego dnia, więc musiał wypocząć.Kiedy byliśmy już w pałacu poszliśmy do pokoju.Razem poszliśmy się wykąpać,Gdy już to zrobiliśmy poszliśmy do łóżka odpocząć,

piątek, 11 listopada 2016

Rozdział XLVIII - Przyjęcie Tysiąclecia panowania rodziny królewskiej

Jest weekend wreszcie.Jest sobota.Niezwykły dzień dla rodziny królewskiej.Jest Tysiąc lecie panowania rodziny królewskiej.Ponad Tysiąc lat temu król Eric zapoczątkował panowanie wampirów stając im na czele jako król.Teraz ta władza jest przekazywana z ojca na syna.Edward niestety kazał mi przeczytać wszystko o nim, a jeśli bym nie zapamiętała to mi pomoże.Nagle słyszę wchodzenie.Odwróciłam się, a tam zobaczyłam Edwarda.
- Cześć kochanie - powiedział z uśmiechem na twarzy Edward
Był spokojny i opanowany.Znał całą historię o wampirach i o rodzinie królewskiej.
- Ty tak się z czego śmiejesz Edward - odpowiedziałam zmęczona
Nie chętnie chciałam się uczyć.Niestety musiałam.Jestem królową i musiałam co nie co widzieć o historii wampirów i rodziny królewskiej.
- Oj Bells.Za godzinę się zaczyna, aha z rób sobie wolne - rzekł Edward
Teraz wolne.No cóż.Poszłam do pokoju i zaczęłam szukać ładnej sukni.Po kilku minutach znalazłam odpowiednią na te przyjęcie.

***

Minęła już nie cała godzina, a ja nie jestem do końca gotowa.Po kilku minutach już byłam gotowa, więc wyszłam.Przyjęcie odbywało się w jadalni, ale przemówienie w sali koronacyjnej.W pośpiechu tam poszłam.Edward czekał pod salą trochę zdenerwowany.
- Co tak długo Bells - powiedział w gniewie Edward
Niestety był zdenerwowany.Zastanawiałam czy miał mnie zamiar wpuścić.
- To nie była moja wina.Za mało czasu mi dałeś - odpowiedziałam ze złością
Niestety godzina to za mało, żeby się wyszykować.
- Rozumiem,Zaczynasz pierwsza przemówienie - rzekł Edward
- Dobrze - odparłam dumnie
No weszliśmy do sali.Byłam zdenerwowana.Nie wiedziałam co robić.
- Witam tutaj wszystkich zebranych.Spotkaliśmy się tutaj, żeby świętować Tysiąc lecie rodziny Królewskiej i nie tylko.Tysiąc lat temu Król Eric zostając wampirem i królem zapoczątkował nową erę.Król Eric był osobą wspaniałą.Zawsze dbał o świat wampira jak i ludzki.Nie cierpiał jak bogaci poniżają biednych.Jest wzorem dla każdego człowieka jak i wampira.Nie zapomnijmy o tym co zrobiła dla innych.Teraz ta władza jest przekazywana z ojca na syna by utrzymać ród królewski i ród wampira.Dla tego uczcijmy te święto.Teraz zapraszam na przyjęcie do jadalni - powiedziałam jąkając się
Wszyscy poszliśmy do jadalni na przyjęcie.Po kilku minutach podeszła do mnie Kate wraz z innymi.
- Kate ślicznie wyglądasz - powiedziałam z uśmiechem
Kate zawsze miała talent do szycia ubrań.Marzyła zawsze o projektowaniu.
- Niezłe przemówienie - rzekł Ramiro
Zawsze musiał dodać swoje trzy grosze.Marzenia były jego różne.
- Dzięki - odpowiedziałam z uśmiechem
Moje marzenie.Sama nie wiedziałam czego chce od życia, ale zawsze wiedziałam jedno, że nigdy nie będę nikogo słuchać
- Dałaś radę Bells - dodał u uśmiechem Edward
- Dzięki.Pójdę już - odpowiedziała ze zmęczeniem
Idą do pokoju znów usłyszałam nazwisko Ponte.Postanowiłam się zapytać Edwarda jak się skończy przyjęcie,Po kilku godzinach przyjęcie się skończyło.Edward przyszedł zmęczony, więc postanowiłam zapytać go później,

niedziela, 6 listopada 2016

Rozdział XLVII - Powrót do szkoły

Jest poniedziałek.Wróciliśmy do szkoły.Niedługo Egzaminy i mamy wolne.Postanowiliśmy z Edwardem, że jak skończymy szkołę będziemy starać się o potomka.Ubraliśmy się i poszliśmy do szkoły.Kiedy dodarliśmy spotkaliśmy naszych znajomych.
- Wasze wysokości - powiedziała ze śmiechem Kate
Kate zawsze taka była.Lubiła żartować.Od kiedy się poznałyśmy zawsze miała uśmiech na twarzy.
- Przestań Kate - odpowiedział Edward
Słyszałam od kogoś, że niby z nią był związku, ale nie uwierzyłam w to.
- Chodźcie dzwonek był - dodał Ramiro
Ramiro zawsze umiał być spoko do wszystkich.Zwłaszcza do swojej ukochanej Naty.Weszliśmy to tej szkoły.

***

Trzy godziny później.Wszyscy spotkaliśmy się pod oknem.Zawsze, każdy z nas miał coś do powiedzenia.
- Znów szkoła - powiedziała Naty
Naty zawsze była taką skromną, wrażliwą i spokojną dziewczyną.Po śmierci Am załamała się, ale dzięki Ramiro odzyskała siły.
- Niedługo egzaminy i wymarzone wakacje - odpowiedział Emmet
Emmet był najlepszym kumplem Edwarda.Traktowali się jak bracia.Po stracie dziecka musiał pocieszać Kate.Nie stracił nadziei tak Kate.Wieży nadal, że będą mieć potomstwa, a ja mu wierzę.Sama to przecież przewidziałam.
- Ale trzeba wytrzymać - dodałam
Ja zawsze nie byłam tacy jak oni.Zawsze byłam nieśmiała i miałam tremę sceniczną.Nikomu tego nie mówiła.Inni mówią, że jestem spoko, a inni, że jestem dziwna.Co zrobię.
- Bella ma rację - dodał z uśmiechem Edward
Edward zawszę umiał gadać.Pewnie wie już jakie mam lęki, tylko nie chciał się przyznać.
- Dzwonek na lekcje - rzekł Ramiro
No i poszliśmy na lekcję.Kiedy już wszystkie się skończyły razem z Edwardem poszliśmy do parku zobaczyć zachód słońca.Była już 20.00 wieczorem.Chodziliśmy jeszcze chwilę po parku.
- Piękny był ten zachód słońca - powiedziałam z uśmiechem
- Nie tak piękny jak ty Bells - odpowiedział zarumieniony Edward
Pocałował mnie w czoło.Nigdy tego nie robił, ale musiał być wyjątek.Postanowiliśmy, że już pójdziemy.Po kilku minutach byliśmy już w pałacu.Tam zaczepili strażnicy.
- Wasze wysokości - powiedzieli strażnicy
Strażnicy mieli górę niebieską z tulipanem.Tulipan był symbolem wampirów.Musiał być to czerwony bo oznaczało krew,Spodnie mieli czarne z butami, które też były czarne.
- Coś się stało - odpowiedział Edward
- Poddana chce się z tobą widzieć - rzekł jeden z strażników
Poszedł do niej a ja poszłam do pokoju.Wykąpałam się i poszłam czytać książkę.Po dwóch godzinach przyszedł zmęczony Edward.Wykąpał się i położył się obok mnie.

Proszę o komentarz pozytywny lub negatywny.Dziękuję.Przepraszam, że jest krótki.